Czerwień kolorem manipulacji

Czerwona szminka u kobiety na ustach - a wiedzą to specjaliści od wszelkich negocjacji w biznesie, ale też specjaliści zajmujący się komunikacją międzyludzką. Bo czerwony kolor użyty w stroju lub makijażu działa na rozmówcę w określony sposób.

Ponoć kolor czerwony zmusza do większej uległości. Dlatego w tak zwanym makijażu biznesowym zaleca się używanie a nawet rzekłabym nadużywanie czerwonej szminki. Drapieżność czerwieni ma dać sygnał, że oto stoimy przed wyzwaniem.


Wyzwanie to może być różne. Bo nie tylko dotyczy negocjacji biznesowych, lecz również spotkań towarzyskich. Na randki przecież też zaleca się kobietom „czerwone usta”. Po to, by właśnie owa czerwień oddziaływała na zmysły rozmówcy i czyniła go bardziej podatnym (w tym wypadku- na wdzięki czerwonoustej).


Jak widzimy czerwień to kolor oddziaływania. I to oddziaływania z określoną intencją. Czyli- pewnej manipulacji. Kolor czerwony działa na układ nerwowy człowieka pobudzająco. Ale nie intelektualnie (jak na przykład kolor żółty), lecz na zmysły i… podejmowanie decyzji.


Dlatego, gdy stoimy przed ważną decyzją, warto mieć przy sobie coś z czerwienią. Może breloczek, może apaszkę, może etui do telefonu. Nie ważne co, byleby było w kolorze czerwonym. To spowoduje, że nasza determinacja i szybkość reakcji zadziałają.


Sprawa dyskusyjna dotyczy malowania ścian na kolor czerwony. W architekturze wnętrz istnieje pojęcie „gabinetu w stylu amerykańskim”, który wygląda mniej więcej tak: brązowe meble i czerwone ściany.


Lecz z opowieści moich rozmówców wynika, że czerwone ściany działają mobilizująco na chwilę, by- za chwilę- działać męcząco. Człowiek jest „przestymulowany”.  W czerwonym gabinecie nie pracuje się konstruktywnie za długo. Mając taki gabinet, należy tam wpaść na godzinkę dziennie i wypaść, bo nas „nerwy zjedzą”.


Sama miałam kiedyś czerwony gabinet. Dobrze mi się w nim pracowało, gdy na nic nie miałam siły i nic mi się nie chciało. Czyli gdy byłam w stanie na „nie”.


Lecz wiadomo, że  takie stany nie są permanentne. Gdy nie byłam zbyt przemęczona, czerwony pokój dawał się we znaki. Skupienie i koncentracja nie trwały za długo. Bo czerwony kolor nie służy długiej fazie skupienia, rzeczowej analizy, ciągłości zadań. Czerwony to impuls. To kolor jest dynamiczny i szybki. Plasuje się w skali emocji na wykresie typu: „bodziec- reakcja”.


Zauważcie zresztą, że czasami naprawdę nie ma się ochoty na czerwony kolor na przykład w ubraniu. Jakoś męczy. A czasami aż dusza krzyczy, by na przykład założyć czerwony, modny płaszczyk.


Czerwone wdzianka furorę robią zresztą w okresach od września, poprzez  październik aż do listopada. Bo „impulsują” nasz spadek energetyczny, spowodowany niedoborem światła.

 

PARTNERZY

 

2016-08-10